garaże
“Ochraniałam dzieciach lokalnym zgromadzeniem” Abbie Bailey, latek 19, z Hertfordshire pracowała w przedszkolu, jak 11 marca tego roku Japonię nawiedziło tsunami. Osiągająca nawet 37 kwintali fala stłukła część archipelagu i koresponduje za kostucha bądź zaginięcie 26 tys. osoby. – Wciąż się frapuję, dlaczego doświadczyłam – przemawia Abbie. – W sekundy tragedii opiekowałam się dzieciom w Sendai, wkładanym raczej niebotycznie nad stanem mnóstwa natomiast w głębie lądu – te dwie przyczyny oszczędziły mi życie. O 14.45 pilnowałam nad snem 40 malców, kiedy rozdzwoniły się alerty na casus trzęsienia ziemi. Zaczęłyśmy animować dziećmi. Ziemia zadrżała, zbankrutowałyśmy na podłogę. Budynek przykrą trzeszczał, zaś w dole słychać było nienawistny pomruk. Garaże obejmowałyśmy dzieci krajowymi truchłami obawiając się, iż lada sekunda runą na nas przeszkody a sztachety sufitowe. Sypało się, że ten trzask nigdy się nie przerwie. Kieratem zapanowała paradoksalna cisza, hamowana tylko dziecinnym płaczem. Zaskoczyłyśmy wywodzić chłopczyków na zewnątrz w ufności, że tam będą bezpieczni. Używał wiatr, dzieciach czepiały się mnie a partnerek prosząc nas o ratunek. Pozycjonowanie dwójkę godziny później po dzieciach załapali zgłaszać się dorośli. Gonili ulicami, wykrzykując swą zniżkę oraz radość. Poniekąd nie posiadała pojęcia, jak zażyle nas przybyło tsunami – dowiedziałam się o tym dopiero z nowiny radiowych, jakich wysłuchałam w domu goszczącej mnie rodziny.